Blog / Górska Pętla 12:12

Górska Pętla 12:12

8 kwietnia 2014

-Cześć Ewa. Nie wiesz co się stało z moim medalem? Przeszukałem już wszystkie swoje rzeczy i go nie ma.

-A nie został w hotelu? Może zadzwoń tam i się spytaj.

Jest kilka rzeczy, które chętnie kolekcjonuję po biegach. Pamiątkowa koszulka, numer startowy, zdjęcie z mety, medal. Wszystko prócz tego ostatniego zabrałem po biegu do domu : )

Gdy usłyszałem o biegu 12h organizowanym przez Ultra Beskid Sport wiedziałem, że chcę wziąć w nim udział. W tym biegu wszystko było związane z liczbą 12, a zatem start nastąpił o 12:12, bieg trwał 12 godzin, a trasa liczyła 12km. Miejscem zawodów była Brenna, a trasa prowadziła na szczyt Starego Gronia i z powrotem.

Znając charakterystykę takich wyścigów z 24h maratonów rowerowych, wiedziałem, że aby osiągnąć dobry rezultat potrzebuję kogoś do pomocy. Osobę, która pojedzie ze mną i będzie przygotowywać mi jedzenie, picie, rzeczy na przebranie, na bieżąco będzie informować o wynikach. Dzięki czemu ja będę mógł skupić się tylko na bieganiu i nie będę musiał tracić czasu na inne rzeczy.

W ramach przygotowań do tego biegu (a był to bieg górski - przewyższenie na każdej pętli to 450m.) oprócz długich 3-godzinnych wybiegań, które miały mnie przygotować wytrzymałościowo , regularnie pojawiałem się na treningach Boot Camp, gdzie wzmacniałem swoją siłę. Z racji tego, iż Warszawa jest płaska, było to bardzo dobre rozwiązanie.

Aby móc na bieżąco monitorować swoje poczynania dostałem do testów zegarek Polar RCX3 GPS, a od Agisko kilka żeli i izotoników. Jako support, członkiem Teamu Boot Camp Polska została Ewa.

Maciej Rek Team Boot Camp Polska
 

Jestem biegaczem amatorem, więc cała wyprawa zaczęła się dla mnie w piątek po pracy. O 19 już rozpoczynaliśmy naszą podróż do Brennej. Zanim zakwaterowaliśmy się w hotelu zrobiła się już północ. Przez tak późną podróż nie byłem w pełni wypoczęty, ale taki już los.

W ramach przygotowań zrobiłem analizę rywali, z której wynikało, iż  12 zawodników jest zdecydowanie lepszych ode mnie. Dlatego cel, jaki sobie postawiłem, to pierwsza 13 oraz pokonanie 8 pętli.

Przedstartowy stres najpierw nie pozwalał mi usnąć, a potem wcześnie mnie zbudził. Pogoda o poranku nie rozpieszczała. Temperatura lekko powyżej zera oraz lekka mżawka nie pozostawiały złudzeń, że bieg będzie łatwy, miły i przyjemny.


 

Punktualnie o 12:12 prawie setka zawodników wyruszyła na trasę. Pierwsze 800 metrów szutrową ścieżką wzdłuż potoku w Brennej. Tempo jest żwawe, ale to dopiero rozgrzewka. Zakręt w prawo i zaczyna się łagodny asfaltowy podbieg. Od 3 km. Droga wiedzie już mocniej pod górę. Tu już wiem, że jeśli chcę powalczyć, nie mogę biec zbyt mocno, dlatego na bardziej stromych odcinkach przechodzę do marszu. Od 5 km asfalt się kończy, a trasa widzie mocno w górę. Podejście, bo praktycznie wszyscy tu już idą, jest mocno błotniste i strome.  Po wejściu na szczyt zaczyna się odcinek na grani. 3 km cały czas lekko do góry lub w dół. Tu już normalnie można biec. Ostatnie 3 km to stromy, kamienisty, trudny technicznie zbieg do Brennej, krótki odcinek szutrową ścieżką wzdłuż strumienia i jestem ponownie w strefie startu. Tu zatrzymuję się na moment i szybko przekazuję Ewie swoje wrażenia z trasy oraz informacje, co będzie mi przydatne po kolejnej pętli. Pierwsze okrążenie biegło mi się lekko i przyjemnie, ale niestety za szybko, co odbiło się w późniejszej części biegu. Drugą pętlę biegnę tak samo lekko jak pierwszą. Trasa już mnie nie zaskakuje. Pogoda robi się lepsza. Deszcz ustaje, na niebie się przejaśnia, więc przy szybkim tempie biegu robi się gorąco. Po drugiej pętli proszę Ewę, aby na następny przepak (miejsce- bazę, gdzie zaczynała się i kończyła każda pętla) przygotowała mi krótkie spodenki i wiatrówkę. Niestety na kolejnej pętli moje plany zmienia nagłe ochłodzenie i chwilowy opad deszczu ze śniegiem.


 

– Wiesz co Ewa… ja jednak zostanę w tych długich spodniach. Tutaj też padał śnieg?

– Tak

 

Na czwartej pętli , zaraz po rozpoczęciu podbiegu, dopada mnie pierwszy poważny kryzys. 36km już za mną, nogi mam coraz cięższe. Postanawiam, że podbieg będę maszerował. Na co dzień nie trenuję w górach, więc nie jestem przyzwyczajony do tak długich podbiegów. Wiem, że jeżeli spokojnie pokonam ten fragment, to będę miał siły na bieg po grani i zbieg do miasteczka.


 

Ta taktyka sprawdza się na kolejnych okrążeniach. Wolno pod górę i szybko w dół. Cały czas jestem pomiędzy 4 i 7 miejscem. Po 5 kółku robię sobie dłuższą przerwę. Gdy dobiegam Ewa już czeka na mnie z ciepłym makaronem. Podczas gdy ja się zajadam, Ewa uzupełnia mi picie, wkłada żele i batony Agisko do plecaka.

Wychodząc na 7. okrążenie łudzę się jeszcze, że uda mi się zrobić 2 pętle. W połowie podejścia stwierdzam, że moje tempo jest zbyt wolne, abym mógł wyruszyć na jeszcze jedno kółko. Ostatnie 6 km robię na maxa. Kamienisty zbieg po ciemku biegnę w takim samym tempie jak na początku. Do mety docieram po 11 godzinach i 9 minutach. Przybiegam na 7 miejscu. Jestem bardzo szczęśliwy. Radość powoduje, że zmęczenie na moment mija. Wraz z Ewą opowiadamy organizatorom o pierwszych wrażeniach z biegu. Udajemy się na masaż, niestety jest on już niedostępny. W bazie czeka ciepły posiłek, ale zupełnie nie mam apetytu. Wypijam ciepłą herbatę i idziemy na Start zabrać nasze rzeczy. Po wyjściu z budynku ledwo idę. Nogi mam ciężkie, a temperatura powoduje, że dostaję drgawek. Teraz czuję, że jestem wyczerpany i dałem z siebie wszystko.


 


Jestem bardzo szczęśliwy. Zająłem 7 miejsce.  Pokonałem 32 rywali. Przebiegłem 84km. Zrobiłem 3150m przewyższenia. Spaliłem 6507 kcal.

Dziękuję ze możliwość testowania zegarka Polar RCX

Za żele i izotoniki Agisko – sprawdziły się znakomicie – można je spożywać nawet bez popijania.

Ewie za stworzenie ze mną teamu Boot Camp Polska.


 

P.S. Po kilku dniach mój medal dotarł do mnie.

Przeczytaj także:

Rajd dolnego Sanu

Subiektywno - obiektywna relacja z rajdu zimowego 360 stopni

Autor: Maciej Rek

Udostępnij:

Komentarze

Brak komentarzy, bądź pierwszy - skomentuj powyższy tekst.

Wyślij

partnerzy:

    Agisko Powergym     SUPERfeet

Hutnik Warszawa   logo salomon time to play  Runmageddon - będzie piekło!     

PayU.pl

Wszystkie pola są wymagane.